I patrzę w Księgę Twojego Żywota Czcigodny Panie Polikarpie

 

I patrzę w Księgę

Twojego Żywota

Czcigodny Panie Polikarpie

Panie Polikarpie Maciejczyku


 

I patrzę w Księgę

Twojego Żywota

Czcigodny Panie Polikarpie

Panie Polikarpie Maciejczyku

Jak swobodnie Przechodzisz

Od jednego zawodu

Do drugiego zawodu

Od jednego fachu

Do kolejnego  fachu

Bardziej udanie

I bardziej pewnie

Niż  z pokoju

Do pokoju


Przechodzisz i jako

Jako zaradny chłopiec

Mały Polikarp

Na wsi w gospodarstwie

Pomagający Mamie


I od pierwszych dni

Pilny uczeń 

W swojej szkole

A potem uczeń stoczniowiec

W Mieście Gdańsku


I dość szybko doceniony

Przez swoich przełożonych

I Mistrz w Stoczni Gdańskiej

I niebawem hodowca

Pokaźnej farmy zwierząt

I właściciel pokaźnej zagrody

Wzniesionej z dnia na dzień

I zawsze wszystko

Chodziło jak trzeba

I zawsze 

Mimo tak napiętego 

Każdego dnia

Był jednak 

Czas na wszystko

Bo wiesz jak to jest

Z tym chodzeniem

Jeśli ma być dobrze

To ma być

I to ma być zawsze

Identycznie tak samo jak

W szwajcarskim zegarku

Jak w tym 

Dobrym zaprzęgu

A teraz przedsiębiorca

I pomorski biznesmen

I patrzą na Ciebie

Czcigodny Panie Polikarpie

Wszystkie Twoje Lata


Lata udane pełne obfite

Spichlerz zasobny jakiego

Mimo nawet więcej lat

To iluż takiego spichlerza

Jednak nie ma

Jakże wielu z nas


Bo Twoje Lata

To te snopy zboża

I to  to siano

Solidnie na słońcu

Tylko co wysuszone

Tylko sobie

Wiadomym 

Sposobem

Na furze 

Dokładnie ułożone

Aby szczęśliwie

Dowieźć do zagrody


Aby nawet kłosa
Ani nawet
Jednego źdźbła  

Nie uronić

Nie uronić


Na wyboistej drodze

I zawsze jesteś 

Ten porządny

Ten skromny chłopiec

Ze swojej Podlaskiej Wsi

I mimo upływu lat

Ów obraz jakże mocno

Jakże mocno wpisany jest

W Ciebie

I w Twoją postać

I w Twoją sylwetkę

I w Twoją duszę

Dobrego Człowieka

I Dobrego Samarytanina

Zawsze chętnego do pomocy

Jako i Twój Patron


Święty Polikarp ze Smyrny

Polikarp Szczodry


Polikarp hojny

Przekonany że

Dzielone Dobro

Powraca pomnożone

Po wielokroć 
Po tyle razy

Ile razy w potrzebie

Było okazane

Jego Wysokość

Pan Polikarp Maciejczyk

A i gorliwy szlachetny

Patrycjusz Miasta Gdańska

I tyle  jest dzisiaj

W Tobie Europy

I tyle Naszej Ojczyzny 

A to wszystko co w Tobie

To z Podlasia wprost

I prosto z Polski

I z Wiary w Boga

Bowiem szczęśliwy

Szczęśliwy jest zawsze ten

Kto naprawdę 

Szczerze Ufa Bogu


I ufając Bogu

Szczerze ufa

Ufa człowiekowi


A Miłosierny Bóg

Nie liczy lat

Nie liczy tych lat

I Polikarpowi Maciejczykowi

Przeto mimo swoich lat

W senioralnym wieku


Jesteś Panie Polikarpie
Jesteś zawsze

I Ten Sam

I Taki Sam

Tylko z każdym rokiem

Coraz bardziej Doświadczony


Zawsze jakże godnie

Wpisujący się każdym dniem

W swój udany szczęśliwy

Polikarpowy Czas

Także przez Egipt

Przez Turcję

Także przez morza i oceany

Zmierzający do siebie

A gdy sztorm jaki

To przygoda li tylko

Przyjęta z nadzieją

I otwartym sercem

W którym też wszystko tyka

Harmonijnie spokojnie


I identycznie

Jak w szwajcarskim zegarku

Spinając każdy swój rok

Klamrą szczęśliwego sukcesu

 

Ilustracje

Archiwum

Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

23.02.2022.

 

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Książkę o sobie To Pan Wojciech Kotlicki Mieszkaniec Gdańska napisze Sam

Na Kociewiu i Kaszubach

Tu przy ulicy Leszka Białego Prawie mój cały Gdańsk