Świat życzliwy może być I wystarczą tylko dłonie

 

Świat życzliwy może być

I wystarczą tylko dłonie

 


By przed siebie

Ciągle iść

Całym sobą

Zawsze iść

Iść serdecznie

I pokornie

 

Tyle miałem

Tyle szans

Aż sam nieraz

Siebie pytam

Jak to wszystko

Mogłem sam

Świat budować

W swoich myślach

Ale zawsze

W porę był

To olśnienie

Święty sygnał

Żebym zrobił

Żebym był

I żebym chciał

I żebym mógł

Bo Ty Panie

Boże Mój

Na bezczynność

Nie masz miejsca

 

Bowiem sam

Przez Siedem Dni

Świat tworzyłeś

Bez wytchnienia

Aby istniał

Aby w każdej kropli

Swego czasu

Twoim Świętym

Życiem żył

By o zmierzchu

W pełni cichł

By się budził

Skoro świt

Jeszcze  w resztkach

Snów i mgieł

Tak zaduman

W swym poranku

 

Bo i planów

Tyle masz

Nasz Szanowny Polikarpie

Kościół wznieść

Czy klasztor wznieść

Gdy tu kryzys

Światem szarpie

 

Gdy waluty sypią się

 I na giełdach

Że aż czasem

Trudno iść

I aż strach

O swoje miejsce

 

Jednak wierzę

Boże Mój

Że kto idzie

Twoją Drogą

Będzie chciał

I będzie mógł

Bo jest wsparty

Twoją Mocą

 


A Moc Twoja

Nie zna lat

I zmęczenia także

Nie zna

Tyle spraw

Dokończyć mam

Do zwieńczenia

Swego dzieła

 

I dziesiątek trochę mam

A każda następna

Jakby bardziej dostatnia

Jakby trochę

Nawet większa

I bardziej pojemna

Ale pragnę

Być i Trwać

Znasz mnie przecież

Boże Mój

Więc dziś mówię

Tobie znów

Jakże mi pomocna jest

Ta Niezawodna

Zawsze jakże w porę

Twoja serdeczna

Boża Dłoń

Jak bezpośrednio

Zawsze skuteczna

I ta droga

Zawsze prosta

W Słońce wprost

I wiatr klatę

Znów rozpiera

I plan goni

Nowy plan

Dzień szczęśliwy

Pełen pragnień

Pełen serca

I nadzieja

I ta myśl

Że na wszystko

Jeszcze czas

Bo ta Meta

Jest przyjazna

I daleka

 

I swe dzieła

Śmiało kończ

W których co dzień

Nie masz końca

Niechaj mają radość dłonie

Bo budować

Znaczy Żyć

A gdy kończysz

Kolejne dzieło swe

I już wnet zaczynasz nowe

A to znaczy


Trwasz i żyjesz

I wiernie do końca wytrwasz

Na swej drodze

 

I ma każdy tyle lat

Ile dzieł był

Swych rozpoczął

Tyle razy w świecie trwa

Tą cudowną

Tą cudowną

Świętą Bożą Mocą

 

Ale biada tym

Którzy mimo

Swych lat tłustych

Idą w Długą

Idą w Dym

I przebiegi swoich lat

To li tylko

Przebiegi puste

 

Nie odwrócą czasu już

Bo ten zegar się nie cofa

Każdy kto tu

Przybył był

Skarb otrzymał

Ma swój Los

To jedyna przecież Droga

 Lecz sto lat

Od dzisiaj licz

To recepta

Aby meta

Żebyś mógł

Wciąż iść i iść

Zawsze była Ci daleka

 


Świat życzliwy może być

I wystarczą tylko dłonie

By przed siebie

Ciągle iść

Iść ku Tobie

Boże Mój

Całym sobą

Zawsze iść

Iść serdecznie

Iść pokornie

 

Tylu ludzi wokół masz

Ustawieni na Twej drodze

W jednych słońce

W innych wiatr

Jakże zawsze

Jesteś rad

Gdy ich sobą

Wesprzeć możesz

 




Stanisław Józef Zieliński

10 .01. 2009

Publikacja na blogu 

z niewielką korektą

10.02.2023

Ilustracje 

Archiwum interentowe

Stanisław Józef Zieliński

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Książkę o sobie To Pan Wojciech Kotlicki Mieszkaniec Gdańska napisze Sam

Na Kociewiu i Kaszubach

Tu przy ulicy Leszka Białego Prawie mój cały Gdańsk