Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2025

Tu przy ulicy Leszka Białego Prawie mój cały Gdańsk

Obraz
  Tu przy ulicy Leszka Białego Mój prawie Cały Gdańsk Stąd wszystkie drogi Do Centrum Miasta I wszystkie drogi Na całą Polskę A i na cały Świat I tak dzień w dzień I tydzień w tydzień Całe miesiące I całe lata Zdumiony jestem Zdumiony bardzo I pytam siebie Kolejny raz Tu przy ulicy Leszka Białego Już   przeminęło mi Tyle żywota A może wszystko to Nie jest prawda A tylko jakiś Przygodny żart Kolejna wiosna I jak co roku Kwitnący kasztan Bujnie kwitnący Wszędzie sam kwiat I zawsze łapię się Na tym jednym Dobrze tłumaczyć To jakimś żartem Lecz mój kalendarz Jednak nie kłamie Jest to bezwzględny Rachunek lat Narastający z każdym Bieżącym rokiem Obiektywny uczciwy naprawdę Uchylam furtkę Nic nie pomaga Wszystko tak musi być Czasami szpital Czasem przychodnia W przychodni od lat już Znany lekarz I od lekarza Kolejnych leków Kolejny pakiet Ażeby dalej Mógł człowiek iść Tu przy ulicy Leszka Bia...

Na Kociewiu i Kaszubach

Obraz
  Na Kociewiu i Kaszubach Od wielu   dziesiątek lat Ród mój Ród Kotlickich Jest rozgałęziony Tak naprawdę Dokąd sięga Ile odnóg i korzeni Ile koron i konarów Chociaż jestem Ja Wojciech Kotlicki Senior Rodu Tak naprawdę Nie wiem sam Gdzie obrócisz się To krewni I podobni Głowa w głowę Serce roście Gdzie nie spojrzysz Tam kociewskie Tam kaszubskie Drogie sercu Strony moje Ile razy już myślałem Ażeby to Towarzystwo Zebrać jakoś Raz na zawsze W jakieś porządne Opasłe tomisko I już nieraz Chwytam wenę I za rogi tego byka Trzeba siły i uporu By to jakoś Z jakimś sensem Dobrze poukładać w myślach A następnie Na stronicach I czuję to pod stopami I to pilne zawezwanie I ten płomień I ten ogień Czas ów coraz szybciej biegnie Bóg obdarzył Mnie pamięcią Doskonałą mocną pierwszą W całym W całym   rodzie Jestem bastion Jestem skarbiec Tylko jeszcze  Ta odległość Z myśli przenieść to ...

Książkę o sobie To Pan Wojciech Kotlicki Mieszkaniec Gdańska napisze Sam

Obraz
  Książkę o Sobie To Pan Wojciech Kotlicki Mieszkaniec  Gdańska  Napisze Sam Bo wie najlepiej Co w swoim życiu Co kiedy było Mówi do siebie Gdy patrzy w lustro Póki jeszcze mocno Pamięcią trwam Pomimo moich Już tylu lat Widzę jak moje Wszystkie lata przemijały Jeden rok za drugim I wiem najlepiej Gdzie w moim życiu Sukces największy I gdzie ile miałem I klęsk i   zupełnych plajt I także nieraz zupełnie Na własne życzenie Nie po raz pierwszy Klęska przegrana szansa Ów zawsze  gorzki Żywota smak I siedzi mocno W pamięci Sukces żywota To ta ozdoba Bijący blask Widoczny z daleka Kiedy to byłem Sam dla siebie lew A moje życie Dorodny łan Na cały Gdańsk Na całe Pomorze I buszowały w nim Burze i wiatr Krzepione deszczem Krzepione słońcem Niejedna miłość Życiowy sztorm Wnet potargały  Wnet poszarpały To wszystko Lecz jakże zawsze I byłem rad Oczarowany aż strącony z nóg Kolejną Moją Mił...