Świat życzliwy może być I wystarczą tylko dłonie
Świat życzliwy może być I wystarczą tylko dłonie By przed siebie Ciągle iść Całym sobą Zawsze iść Iść serdecznie I pokornie Tyle miałem Tyle szans Aż sam nieraz Siebie pytam Jak to wszystko Mogłem sam Świat budować W swoich myślach Ale zawsze W porę był To olśnienie Święty sygnał Żebym zrobił Żebym był I żebym chciał I żebym mógł Bo Ty Panie Boże Mój Na bezczynność Nie masz miejsca Bowiem sam Przez Siedem Dni Świat tworzyłeś Bez wytchnienia Aby istniał Aby w każdej kropli Swego czasu Twoim Świętym Życiem żył By o zmierzchu W pełni cichł By się budził Skoro świt Jeszcze w resztkach Snów i mgieł Tak zaduman W swym poranku Bo i planów Tyle masz Nasz Szanowny Polikarpie Kościół wznieść Czy klasztor wznieść Gdy tu kryzys Światem szarpie Gdy waluty sypią się I na giełdach Że aż czasem Trudno iść I aż strach O swoje miejsc...